Centrum testowe motocykli yamaha

Oferta / Kolumbia motocyklem / Szczegóły tras

Jednym z powodów dla których ciągnie nas do Kolumbii jest fakt, iż istotnie różni się ona od znanego nam Starego Kontynentu. Różnice te wiążą się między innymi z kulturą, przyrodą, jedzeniem, odmiennym klimatem czy zwyczajami. W porównaniu z bardzo uporządkowaną Europą, tam wiele rzeczy potrafi rządzić się własnymi prawami, na które czasami nie mamy wpływu. Na przykład droga, którą planowaliśmy przejechać może okazać się nieprzejezdna z powodu osunięcia. W jakiejś miejscowości na trasie może odbywać się lokalny festiwal taneczny, który opóźni nas o kilka godzin. Właściciel restauracji, w której będziemy jeść obiad, zaprosi nas do domu aby oprowadzić nas po swoich włościach i opowiedzieć o okolicy. Możemy napotkać wiele takich i podobnych sytuacji, a to sprawia, że wyprawa staje się prawdziwą i niezapomnianą przygodą, a nie tylko odhaczaniem kolejnych atrakcji turystycznych. Wiąże się to także z tym, że nie da się jej skrupulatnie zaplanować z podziałem na kilometry i godziny.

Oczywiście dysponujemy planem podróży i dlatego poniżej udostępniamy uproszczony przebieg naszej wyprawy. Prosimy jednak traktować go poglądowo aby zostawić sobie miejsce na spontaniczność.

Dzień 1. Przylot do Bogoty

Pierwszy dzień to odpoczynek. Kilkunastogodzinna podróż naprawdę potrafi zmęczyć, więc konieczna jest odpowiednia regeneracja. Tego dnia odbierzemy Was z lotniska, pomożemy przy wymianie pieniędzy na kolumbijskie pesos, zakwaterujemy się w hotelu oraz zjemy smaczną kolację. Sugerujemy także porządnie się wyspać!

Dzień 2. Bogota – Villavicencio

Wbrew pozorom, pierwszego dnia nie będziemy zwiedzać Bogoty. Wrócimy do niej po wyprawie i wtedy będzie na to czas. Dziś po hotelowym śniadaniu pojedziemy odebrać nasze motocykle, na których wyruszymy w pierwszą trasę. Odcinek do przejechania nie jest długi, bo będzie to około 150 km. Wydaje się Wam, że to mało? Szybko się zatem przekonacie, że w Kolumbii odległości nie wyznacza się kilometrami, a godzinami jazdy. Wynika to z mnogości serpentyn, zjazdów, podjazdów czy zmienności nawierzchni. Na tym odcinku doświadczymy bardzo dużych zmian wysokości nad poziomem morza - niemal trzech kilometrów! Sama Bogota znajduje się ok. 2600 m n.p.m., skąd wjedziemy na 3400 m n.p.m. by następnie zjechać do poziomu ok. 600 m n.p.m. Przy tak znacznych zmianach wysokości doświadczymy także odpowiednich zmian temperatury. Szybko okaże się, czy mamy wszystko co niezbędne. Jeśli czegoś będzie brakowało, jest szansa uzupełnić ekwipunek w Villavicencio. Po drodze zjemy u zaprzyjaźnionego Kubańczyka, oraz będziemy zwiedzać piękny wodospad. Jazda potrwa ok. 5 godzin.

Dzień 3. Villavicencio - Laguna De Tota

Po śniadaniu przewidujemy czas na uzupełnienie ewentualnych braków w ekwipunku, po czym ruszymy w dalszą drogę. Fani podróży kulinarnych będą dziś mocno zadowoleni - cały region Meta, w którym się tego dnia będziemy znajdować, słynie z pieczonej na ogniu cielęciny, zwanej tam “mamoną”. Spróbujemy tego przysmaku w jednej z wyspecjalizowanych w nim restauracji, co każdego mięsożernego smakosza powinno wysłać w kulinarny kosmos. Początek drogi powinien być łatwy i przyjemny. Meta jest równiną, a jej względnie niewielka wysokość nad poziomem morza skutkuje dość wysokimi temperaturami, jednak nie powinno być to dla nikogo zbyt uciążliwe. Drogi też będą nieco bardziej wyprostowane. W miarę upływających kilometrów miniemy kilka zapomnianych, malutkich miasteczek by znów rozpocząć wspinaczkę po górskich serpentynach. Wraz z nabieraniem wysokości odczujemy orzeźwiające obniżenie temperatury. Tym razem zjemy w jednej z wiejskich, regionalnych jadłodajni, by kontynuować naszą trasę drogą szutrową. Dojedziemy do spektakularnego, górskiego jeziora, nad którym planujemy nocować. W zależności od ilości czasu poświęconego na poranne zakupy powinniśmy przejechać ok. 250km.

Dzień 4. i 5. Laguna De Tota - San Gil

Kolejny dzień, kolejny odcinek. W drogę ruszymy po sutym śniadaniu. Jezioro, nad którym nocowaliśmy okrążymy już asfaltową drogą, po czym skierujemy się na północny zachód. Będziemy cieszyć się górskimi widokami, które swoją urodą różnić się będą od tych z dni poprzednich. Dodatkowo piękna tej trasie dodaje fakt, że wiele odcinków będzie biegło szutrem. Nie będzie to wyprawa wymagająca technicznie, ale żeby osiągnąć nasz cel bezpiecznie i z uśmiechem na ustach, poświęcimy na to dwa dni. Owym celem będzie dojechanie do miejscowości San Gil. Noc spędzimy w jednym z przydrożnych hoteli o lokalnym standardzie. Nie ma się czego obawiać - na pewno będzie czysto i bezpiecznie a śniadanie będzie smaczne. Ostatni odcinek przed San Gil będzie wiódł przez spektakularny Park Narodowy Chicamocha. Łącznie przez te dwa dni przejedziemy około 500km.

Dzień 6.  San Gil

Za nami będzie już pierwszy tydzień kolumbijskiej przygody i wiele kilometrów nawiniętych na koła naszych motocykli. Zarówno nam jak i naszym maszynom przyda się odpoczynek i regeneracja. Dlatego też motocykle zostawimy w zaprzyjaźnionym serwisie na przegląd. Sami natomiast udamy się do hotelu z basenem, który będzie naszą bazą przez kolejne dwie noce. W miasteczku San Gil nie sposób się nudzić. Słynie ono z najlepszej infrastruktury do uprawiania sportów ekstremalnych w Kolumbii.  Część z nich z pewnością wypróbujemy. Ci z nas, którzy będą mieli potrzebę odpocząć i nadrobić kontakt z cywilizacją europejską za sprawą hotelowego WiFi, będą mogli to zrobić sącząc drinki z palemką nad basenem. Natomiast Ci niezniszczalni i zawsze gotowi na nowe wrażenia być może znajdą swój raj na ziemi!

Dzień 7. San Gil - Puerto Berrio

Po takim odpoczynku zapewne zatęskni się nam za pozycją w siodle. Przez pierwszą część dnia obierzemy kierunek na południowy zachód, aby jechać wzdłuż parku krajobrazowego Cordillera de los Cobardes. Po około trzech godzinach skręcimy na zachód pokonując kolejne zakręty i mijając kolejne miejscowości. Zjedziemy powoli ze wschodniej kordyliery Andów i znajdziemy się w dolinie Rio Magdalena, gdzie należy się spodziewać upalnej pogody. Po zameldowaniu w hotelu wyjdziemy na wspólną kolację, po której wrócimy na nocleg, gdyż kolejny dzień rozpoczniemy wcześniej. Tego dnia przejedziemy około 300 km co powinno nam zająć około 6 - 7 godzin.

Dzień 8. Puerto Berrio - Guatapé - Medellin

Aby uniknąć upału wyruszymy w dalszą drogę wcześniej niż zwykle. Na pierwsze śniadanie zadowolimy się małą przekąską, a po około 2 godzinach zatrzymamy się na pełny posiłek i kawę. Będziemy już wtedy wyżej względem poziomu morza, dlatego temperatura nie będzie już nam doskwierać. Dalej obierzemy kierunek na Guatapé ze swoim El Peñón - jednego z najsłynniejszych i najpiękniejszych miejsc w Kolumbii. Gigantyczny monolit skalny, którego szczyt jest na wysokości 2135 m n.p.m., a zdobyć go można wchodząc po niemal 700 betonowych stopniach. Widoków z góry nie zapomnicie do końca życia. Pofałdowane wysepki w otoczeniu malowniczych zatoczek i jezior, porośnięte bujną roślinnością. El Peñón znajduje się na wszystkich widokówkach z regionu, jednak nawet najbardziej wyretuszowane zdjęcie nie odda tego, jak to wygląda naprawdę. Sprawdziliśmy! Będziemy mieli do pokonania około 200 km, ale zwiedzanie El Peñón sprawi, że dzisiejszy odcinek zajmie nam cały dzień.

Dzień 9. Medellin

Pokonanie odcinka między San Gil a Medellin wymaga wielu godzin w siodle, dlatego pozwolimy sobie na odpoczynek. Kolejny dzień poświęcimy na poznanie Medellin -  zniesławionego przez Pablo Escobara, drugiego największego miasta Kolumbii. Jeszcze w 2003 roku, Interpol wskazywał to miejsce jako najniebezpieczniejsze miasto świata, dziś natomiast jest to stolica kulturalna kraju. Obecne statystyki mówią, że jest dużo bezpieczniejsze niż wiele miast USA. Obejrzymy tam pulchne dzieła słynnego rzeźbiarza Fernando Botero, pojedziemy kolejką linową nad fawelami, opcjonalnie istnieje możliwość zorganizowania wycieczki konnej. Będzie co robić!

Dzień 10. Medellin - Andes

To będzie krótki odcinek -  około 120 kilometrów - a przejechanie go powinno nam zająć około 3 - 4 godzin. Po wydostaniu się z ruchliwego Medellin jadąc spokojnym tempem, po górskich serpentynach udamy się na południowy zachód do słynącej z licznych plantacji kawy miejscowości Andes. Wczesnym popołudniem zameldujemy się w hotelu, po czym udamy się do jednej z plantacji kawy. Zapoznamy się z całym procesem produkcji, za sprawą którego możemy rozpoczynać dzień od czarnej. Po kolacji trochę relaksu aby nabrać sił przed kolejnym dniem.

Dzień 11. Andes - Salento - Ibague

Malownicza trasa poprowadzi nas wzdłuż granicy parku narodowego Los Nevados zlokalizowanego w centralnej kordylierze kolumbijskich Andów. Po hiszpańsku: Parque Nacional Natural Los Nevados słynie ze zlokalizowanego właśnie tam wulkanu Nevado del Ruiz, którego szczyt sięga aż 5300 m npm. Oprócz wulkanu jest znany z bogactwa najwyższych palm na świecie - palm woskowych -  potrafiących sięgać aż 70 m wysokości! Dla poruszenia wyobraźni, to mniej więcej tyle ile ma 23 piętrowy budynek. Pod wieczór dojedziemy w okolice miasta Ibague gdzie czeka nas nocleg. Przejedziemy ok. 310 km.

Dzień 12. Ibague - Bogota

Tego dnia skierujemy się już w stronę Bogoty. Z Ibague pozostanie nam do przejechania piękna, pełna zakrętów i wyjątkowych widoków trasa drogami Antioquii. Dzisiaj to droga będzie główną atrakcją, a przystanki na zdjęcia skutecznie przesuną nam godzinę dotarcia na miejsce. Na dziś zaplanowaliśmy 250 km odcinek.

Dzień 13. Bogota

Po niemalże dwutygodniowym „motocyklowaniu” należeć nam się będzie dzień wolny od motocykli. Po śniadaniu wyruszymy na zwiedzanie najciekawszych miejsc stolicy Kolumbii, a tych jest co niemiara. Z pewnością należy do nich słynna góra Monserrate, z której szczytu (3152 m.n.p.m.) roztacza się spektakularny widok na miasto. Na szczęście nie będziemy musieli się na nią wspinać, ale skorzystamy z wygodnej kolejki linowej. Prawdopodobnie dopiero wtedy zdacie sobie sprawę, jak przytłaczająco duże jest to miasto - Bogotę zamieszkuje obecnie ponad 11 milionów ludzi. Zwiedzimy stare miasto, zjemy obiad, a następnie skierujemy nasze kroki do chyba najsłynniejszego i najbogatszego muzeum złota na świecie - Museo del Oro, które wystawia ponad 30 tysięcy eksponatów ze sztuki złotniczej kultur prekolumbijskich. O tej porze przyjdzie czas już na podsumowanie wyjazdu, gdyż jest to ostatni dzień wyprawy.

Dzień 14. Wylot do Polski

W zależności od dostępności biletów, transfer na lotnisko odbędzie się albo dnia poprzedniego po zwiedzaniu Bogoty, albo dzisiejszego.