Centrum testowe motocykli yamaha

Oferta / Kolumbia motocyklem / Szczegóły tras

Dzień 1 

Przylot do Bogoty; transfer; odpoczynek.
Na ten dzień przewidujemy transfer do hotelu oraz odpoczynek po długiej podróży. Aklimatyzacja może chwilę potrwać, także na luzie skorzystamy z dobrodziejstw pierwszego hotelu - basenu, spa, centrum fitness i restauracji. Jeśli godzina Waszego przylotu pozwoli odbędziemy krótkie spotkanie organizacyjne.
 

Dzień 2

Bogota – Villavicencio; 140 km; ok. 5h jazdy.
Dzień zaczniemy od pysznego śniadania i omówienia planu dnia. Dokonamy wszelkich formalności związanych z odebraniem motocykli, a następnie ruszymy w stronę Villavicencio. Trasa jest dość krótka, ale pokonamy bardzo duże różnice wysokości. Sama Bogota znajduje się na wysokości 2600 m npm, skąd wjedziemy na 3300 m npm by oglądać jej panoramę, a pod koniec dnia znajdziemy się na wysokości 600 m npm. Przy tak znacznych zmianach wysokości doświadczymy też sporych zmian temperatury. Po drodze zjemy obiad w fantastycznej restauracji i zaprzyjaźnionego Kubańczyka.
 

Dzień 3 

Villaviciencio – Tauramena; 190 km; 3,5h jazdy.
Dziś odcinek nie będzie jeszcze długi, więc możemy nieco opóźnić wyjazd. Po śniadaniu będzie trochę czasu na relaks w basenie czy spacer po pięknej, górzystej okolicy. Następnie wyjedziemy w kierunku Taurameny. Droga będzie wyjątkowa - bez większych zmian wysokości, wzdłuż podnóża Andów. Na zachodzie będą piękne panoramy na te góry, na wschodzie natomiast rozciągać się będzie równina szeroka na kilkaset kilometrów sięgająca aż do rzeki Orinoko, która jest naturalną granicą między Kolumbią i Wenezuelą. Po drodze zjemy obiad w stylu departamentu Meta, które słynie z przyrządzanej na wszelkie sposoby wołowiny i cielęciny.
 

Dzień 4 

Tauramena – Duitama; 175 km; 4,5h jazdy.
Rano pojedziemy do małego prywatnego zoo, gdzie będziemy mogli podglądać tutejszą faunę. Pogłaszczemy kapibarę, nakarmimy sarny, żółwie i krokodyle oraz będziemy się zachwycać kolorami papug. Stamtąd skierujemy się do mało znanego wodospadu, pod którym będziemy mogli wziąć kąpiel i odpocząć od upałów. To odkryte przez nas miejsce jest odludne i na uboczu. Dojedziemy w okolice drogą szutrową, by ostatni odcinek pokonać spacerem przez dżunglę, po drodze przejdziemy przez wiszący most linowy. Po kąpieli wskoczymy na motocykle i rozpoczniemy wspinaczkę na wschodnią kordylierę Andów. Krajobraz wyraźnie się zmieni. Stanie się bardziej pustynny i surowy niż dotychczas. Na wysokości 3300 m npm spróbujemy wyjątkowego górskiego sera, który jest wytwarzany tylko w tej części Kolumbii, z mieszanki mleka krowiego i koziego. Zawitamy także w okolice Laguna de Tota - najwyżej położonego jeziora w Kolumbii (3030 m npm), gdzie zjemy obiad i nieco odpoczniemy. Następnie skierujemy się do Duitamy i naszego noclegu w Pueblito Boyacense. To takie mini miasteczko w Duitamie, zaprojektowane przez najlepszych architektów i artystów z miasta. Jego styl łączy w sobie cechy szczególne 5 kolumbijskich departamentów, a całość wygląda naprawdę zjawiskowo.
 

Dzień 5 

Duitama - El Cucuy; 173 km; 6,5h jazdy
Jak zwykle wyruszymy po śniadaniu tym razem na północ. Pierwsza część dnia usiana będzie krętymi jednak w pierwszorzędnym stanie asfaltami, które będą stanowić dla nas rozgrzewkę przed drugą częścią dnia zdominowaną przez wykute w stromych skałach drogi szutrowe. Odwiedzimy drugie najwyżej położone miasto w Kolumbii, po czym wjedziemy na przełęcz o wysokość 4200 m n.p.m, gdzie występuje skrajnie odmienna niż gdziekolwiek indziej roślinność. Widoki będą wręcz księżycowe. Zachwycą nas bezkresne pola występujących tylko w wysokich - północnych Andach krzewów paramo, oraz wyjątkowo surowy klimat występujący na tych wysokościach. Jeżeli poszczęści się nam z bezchmurnym niebem to zjazd upiększał nam będzie widok na ośnieżone szczyty gór Parku Narodowego El Cocuy.  Zameldujemy się w skromnym, jednak wyjątkowo klimatycznym hotelu w miasteczku El Cocuy gdzie nabierzemy siły przed dalszą podróżą. 
 

Dzień 6 i 7

El Cucuy - San Andres; 140 km; 5h jazdy, 
San Andres  - San Gil; 143 km; 4,5h jazdy
Będziemy cieszyć się górskimi widokami, które swoją urodą różnić się będą od tych z dni poprzednich. Z wysokości 2700 m npm na której położone jest El Cucuy, zjedziemy do koryta rzeki Santander na wysokości 700 m npm, tylko po to aby znów wspiąć się po po cudownych zakrętach na ponad 3000 m npm i to jeszcze nie będzie koniec. Stamtąd znów zjedziemy na 1500m npm gdzie przenocujemy w pięknym i klimatycznym miasteczku. Zatrzymamy się w hotelu o lokalnym standardzie. Nie ma się czego obawiać - na pewno będzie czysto i bezpiecznie a śniadanie będzie smaczne. Dodatkowo piękna tej trasie dodaje fakt, że wiele odcinków będzie biegło szutrem. Nie będzie to wyprawa wymagająca technicznie, ale żeby osiągnąć nasz cel bezpiecznie i z uśmiechem na ustach, poświęcimy na to dwa dni. Owym celem będzie dojechanie do miejscowości San Gil. Ostatni odcinek przed San Gil będzie wiódł przez spektakularny Park Narodowy Chicamocha. Łącznie przez te dwa dni przejedziemy około 300km.
 

Dzień 8 

San Gil; odpoczynek, Rafting
Za nami będzie już pierwszy tydzień kolumbijskiej przygody i wiele kilometrów nawiniętych na koła naszych motocykli. Zarówno nam jak i naszym maszynom przyda się odpoczynek i regeneracja. Dlatego motocykle zostawimy w zaprzyjaźnionym serwisie na przegląd a brudne ubrania do pralni. Sami natomiast udamy się do hotelu z basenem, który będzie naszą bazą przez kolejne dwie noce. W miasteczku San Gil nie sposób się nudzić. Słynie ono z najlepszej infrastruktury do uprawiania sportów ekstremalnych w Kolumbii. Część z nich z pewnością wypróbujemy. Będziemy mogli wziąć udział w szalonym raftingu rzeką Suarez lub odbyć lot paralotnią nad kanionem Chicamocha. Ci z nas, którzy będą mieli potrzebę odpocząć i nadrobić kontakt z cywilizacją europejską za sprawą hotelowego WiFi, będą mogli to zrobić sącząc drinki z palemką nad basenem. Natomiast Ci niezniszczalni i zawsze gotowi na nowe wrażenia być może znajdą swój raj na ziemi!
 

Dzień 9  

San Gil - Villa De Leyva - Otanche; 302 km; 7,5h jazdy, 
Wypoczęci i pachnący po dwóch nocach bez motocykla zaczniemy dzień wcześnie rano gdyż przed nami jeden z dłuższych odcinków trasy. Najpierw pojedziemy do Villa De Leyva gdzie zwiedzimy największy i zdecydowanie najbardziej dziwaczny dom z gliny na świecie. W samym miasteczku zjemy pyszny obiad dla odmiany w restauracji Peruwiańskiej. Dalej ruszymy na zachód gdzie z każdym przejechanym kilometrem będzie bardziej górzyście i zielono gdyż będziemy zbliżać się do dżungli. Noc spędzimy w niewielkim, słynącym z wydobycia szmaragdów miasteczku. Będzie okazja nabyć z pierwszej ręki szmaragdowo zielone pamiątki ;) 
 

Dzień 10

Otanche - Guatape; 270 km; 7h jazdy, 
Wcześnie rano śniadanko z widokiem na zielone góry. Ruszymy w drogę gdzie przez pierwsze 3 godziny będziemy jechać przez prawdziwą dżunglę. Będziemy mijać liczne wodospady i strumienie, bujną roślinność oraz piękne ptaki i motyle. Przejazd tego odcinka zostanie nam w pamięci na długie lata. Drugą część dnia pokonamy już po drogach asfaltowych. Jeśli ktoś będzie miał życzenie w widokowym miejscu gdzie zatrzymamy się na obiad, można będzie odbyć lot paralotnią w tandemie nad doliną Cocorna. Późnym popołudniem zameldujemy się w hotelu z basenem i widokiem na największą atrakcję regionu czyli El Peñón de Guatapé. Wieczorem zaś zaprzyjaźniony szef kuchni przygotuje dla nas pyszną kolację. 
 

Dzień 11

Guatape - SonSon ;126 km; 3,5h jazdy, 
Monolit który podziwialiśmy poprzedniego wieczora z hotelowego tarasu teraz stanie przed nami a od jego zdobycia będzie dzieliło nas jedynie 707 betonowych stopni. Gdy radośnie postawimy nogę na szczycie, naszym oczom ukaże się panorama która zostanie nam w pamięci na zawsze. Jak okiem sięgnąć z każdej strony otaczały nas będą bezkresne i pięknie ukształtowane wody i zatoki El Embalse Peñol-Guatapé. Ciesząc się widokiem wypijemy soczek ze świeżych owoców a po zejściu na dół ruszymy w dalszą drogę. Trasa tym razem będzie wyłącznie asfaltowa a wyróżniać ją będzie, zwłaszcza w drugiej części, imponująca ilość gładkich zakrętów które wszyscy tak uwielbiamy. Po drodze zatrzymamy się w zaprzyjaźnionej knajpce na małe co nieco aby wieczorem w dobrych nastrojach dotrzeć do słynącego z produkcji kawy, miasteczka Sonson. Tutaj trochę pozwiedzamy i wypoczniemy przed dniem kolejnym. 
 

Dzień 12 

SonSon - Salamina; 90 km; 4h jazdy, 
Wyspani po śniadaniu i wypiciu filiżanki regionalnej kawy, ruszymy na podbój “Zona Cafetera”. Trasa będzie niemalże wyłącznie pokryta szutrami, obfita w piękne widoki do których zaliczać się będą pięknie utrzymane plantacje kawy. Do tej okolicy niezmiernie rzadko docierają turyści dlatego cały dzień włącznie z obiadem będzie dostarczać nam uczucie odkrywania nowych terytorium. Poczujemy to na pewno podczas obiadu który zjemy w miasteczku do którego nie można dojechać żadną asfaltową drogą. Na nocleg zatrzymamy się w hotelu w stylu kolonialnym aby wypocząć po całodziennej offroadowej przeprawie. 
 

Dzień 13

Salamina  - Mariquita ;160 km; 5,5h jazdy, 
W pierwszej części dnia pozostaniemy na szutrowych nawierzchniach, to będą ostatnie offroady tej wyprawy. Zatrzymamy się by zrobić zdjęcia palm woskowych. Najwyższe potrafią osiągnąć wysokość nawet do 50m. Po drodze miniemy wiele dolin, gdzie zobaczyć będziemy mogli jak lokalni mieszkańcy radzą sobie z transportem towarów między górammi za pomocą specjalnych wyciągów linowych. Drugą część dnia spędzimy już na drogach asfaltowych które doprowadzą nas do hotelu z basenem gdzie spędzimy wieczór oraz kolejną noc.
 

Dzień 14

Mariquita  - Bogota; 190 km; 4,5h jazdy,
Rano znajdziemy czas na skorzystanie z dóbr na terenie naszego hotelu, takich jak możliwość łowienia ryb, korzystania z basenu, podziwiania chodzących swobodnie flamingów czy świetnej restauracja. Od Bogoty dzieli nas już tylko cztery i pół godziny jazdy po pięknych asfaltowych zakrętach które po przekroczeniu mostu nad główną rzeką Kolumbii - Rio Magdalena, z wysokości 200 m npm, wprowadzą nas do leżącej na 2600 m npm stolicy kraju. Po drodze zatrzymamy się aby sfotografować rozciągającą się po horyzont panoramę doliny Magdaleny. Przy dobrej pogodzie widać stamtąd, położone  70 km na zachód, ośnieżone szczyty trzech wulkanów. Po południu dotrzemy do Bogoty gdzie zwrócimy dzielnie nam służące przez cały wyjazd motocykle, po czym udamy się do hotelu na zasłużony odpoczynek. 
 

Dzień 15

Bogota, wylot
Po dwutygodniowym „motocyklowaniu” należeć nam się będzie dzień wolny od motocykli. Po śniadaniu wraz z tymi którzy mają wystarczająco czasu przed wylotem oraz ochotę na zwiedzanie, wyruszymy na zwiedzanie najciekawszych miejsc stolicy Kolumbii, a tych jest co niemiara. Z pewnością należy do nich słynna góra Monserrate, z której szczytu (3152 m.n.p.m.) roztacza się spektakularny widok na miasto. Na szczęście nie będziemy musieli się na nią wspinać, ale skorzystamy z wygodnej kolejki linowej. Prawdopodobnie dopiero wtedy zdacie sobie sprawę, jak przytłaczająco duże jest to miasto - Bogotę zamieszkuje obecnie ponad 11 milionów ludzi. Zwiedzimy stare miasto, zjemy obiad, a następnie skierujemy nasze kroki do najsłynniejszego i najbogatszego muzeum złota na świecie - Museo del Oro, które wystawia ponad 30 tysięcy eksponatów ze sztuki złotniczej kultur prekolumbijskich. W porze obiadowej udamy się na soczyste steki do zaprzyjaźnionej restauracji gdzie przy kieliszku dobrego wina omówimy naszą dwutygoniową przygodę dzień po dniu. Zostanie już tylko czas na transfer na lotnisko oraz pożegnanie.